środa, 3 sierpnia 2016

Epilog

Pisk. Cisza. Pisk. Cisza.
Powoli wracała do niej świadomość.
Próbowała poruszyć ręką ale gwałtowny, silny ból wypełnił całe jej ciało. Od razu porzuciła zaplanowaną czynność.
Chwilę walczyła, żeby choć na chwilę podnieść powieki. Jednak to także nie przyniosło skutku.
Wyczuła czyjąś obecność koło swojego bezwładnego ciała.
-Tom. Powinieneś iść do domu. Wziąć prysznic i w końcu porządnie się wyspać. Ja z nią teraz posiedzę.
-Zamknij się już! Będę tu siedział tak długo, jak tylko mi się podoba.
-Uspokój się człowieku. Ja tak samo się o nią martwię jak ty, do cholery!
-To twoja wina. Ty ją puściłeś samą do tego cholernego sklepu!
Trzask. I ponowna cisza. Tak bardzo chciała dać znak, że wszystko słyszy. Że będzie walczyła. Że wszystko będzie jak dawniej. Że wszystko się ułoży.


-Andreas? - wychrypiała cicho. Blondyn siedzący przy łóżku w momencie zerwał się z krzesełka i podbiegł do siostry.
-Annika?! Ty żyjesz! Boże! Lekarza! Idę po lekarza! Nie ruszaj się! Zostań tu! - wyrzucał z siebie gorączkowo żeby pod koniec wybiec jak oparzony z sali. Zmarszczyła brwi. Rozglądnęła się po sali.
Ile czasu byłam nieprzytomna? Co się właściwie stało? Dlaczego tutaj jestem?
Po chwili w jej sali zaroiło się od lekarzy.
-Witamy z powrotem wśród żywych, panno Hilde. - uśmiechnął się życzliwie jeden z nich. Popatrzyła na niego niezrozumiale. - Miała pani wypadek. Pijany kierowca stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w panią. Śpiączka farmakologiczna była konieczna. Przeszła pani kilka operacji ratujących życie... - wtedy dostrzegła zaszklone oczy Andreasa. Reszta słów doktora już do niej nie docierała. Uśmiechnęła się ciepło do ukochanego, który spuścił głowę w dół. -...Niestety dziecka nie udało nam się uratować.
-Co? - wydukała i gwałtownie odwróciła się w stronę lekarza. Jej kręgosłup przeszył ostry ból. Skrzywiła się.
-Przykro mi. - powiedział ze słyszalnym smutkiem w głosie. Poczuła łzy, które płynęły w dół jej policzków. Nieświadomie płakała.
-Stjerni... - wychrypiała łamiącym się głosem. W momencie rudowłosy znalazł się koło niej. Schowała się w jego silnych ramionach. Czuła jego kojący dotyk na plecach i niespokojny, urywany oddech. Wiedziała, że płakał.
-Poradzimy sobie. - wyszeptał wprost do jej ucha, czule gładząc po włosach. Delikatnie kiwnęła głową mocniej wtulając się w niego. Potrzebowała teraz jego bliskości, jego ciepła, jego silnych ramion oplatających jej ciało, jego głosu a nawet jego oddechu.


-Zrobiłeś remont. Kiedy? - zapytała zaskoczona wchodząc do jego domu na obrzeżach Trondheim. Rozglądnęła się z uśmiechem dookoła.
-Wynająłem ekipę remontową kiedy byłaś w szpitalu. Odwalili naprawdę dobrą robotę. - odpowiedział z szerokim uśmiechem kładąc jej torby na podłodze w przedpokoju. Objął ją czule i cmoknął w szyję. Zaśmiała się cicho i oparła swoją głowę o jego.
-I uważaj bo uwierzę, że plany remontu też robiłeś sam. - powiedziała podnosząc jedną brew do góry.
-Tak prawdę mówiąc... Razem z Tomem zabraliśmy wszystkie twoje rzeczy z pokoju w domu waszych rodziców... Znalazłem jakieś stare projekty i na nich się wzorowałem. Dekoratorka je tylko nieco odświeżyła. - uśmiechnął się niepewnie. Spojrzała na niego zaskoczona, ale na jej ustach po chwili wykwitł wesoły uśmiech.
-Jesteś niemożliwy, naprawdę. - zaśmiała się lekko i spokojnie ruszyła podziwiać wnętrze reszty domu.
Odetchnął głęboko uśmiechając się wesoło do siebie i powoli ruszył za nią...




Nie było mnie tutaj..
Aż wstyd się przyznać ile.
Za to wszystko, przepraszam!

Moje kochane, to już koniec.
Postanowiłam zakończyć to kompozycją otwartą.
Każda z Was może sobie dopowiedzieć resztę według waszego spojrzenia na całą tą historię.

Już wielokrotnie wspominałam, że całkowicie zmieniłam swoją koncepcję.
Ich losy miały się potoczyć całkowicie inaczej.
Ale wtedy wzięłybyście mnie za psychopatkę T.T

Ponieważ to już koniec tego trzynastorozdziałowego fanfiction chciałam wam z całego serduszka podziękować za komentarze, za plusiki na Google, za waszą obecność tutaj, która przecież przez tyle czasu mnie motywowała do napisania choć kilku słów na temat Anniki i Stjernena.

Ostatnia prośba na tym blogu do osób które czytały, ale nie komentowały:
napiszcie, choć jeden krótki komentarz tutaj.
chciałabym zobaczyć ilu was tutaj było przez tyyyle czasu :)

Do zobaczenia na pozostałych moich opowiadaniach :*

14 komentarzy:

  1. okej
    jestem w szoku
    JAK TO KONIEC??? no ej, ta historia miała się nigdy nie kończyć :|
    Annika była w ciaży?! boziu, a żeeby tego kierowcę piorun strzelił :| ale najważniejsze, że ta historia dobrze się kończy...:)
    to ja chcę Ci podziękować, że mogłam cieszyć swoje oko Twoją historią!
    e tam, psychiczne fanfiki rządzą XDD
    czekam na kolejne Twoje dzieła!
    buziaki i dużo weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo za twoją obecność 😘

      Usuń
  2. Byłam, czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję że się choć w małym stopniu podobało 😃

      Usuń
  3. Co?! Koniec?!
    Ech, dlaczego wszystkie świetne opowiadania kończą się... tak nagle i zdecydowanie za szybko?
    Ale podoba mi się to zakończenie. Nawet ta kompozycja otwarta ujdzie. Najważniejsze, że Annika i Andreas przetrwali to, co tak nagle na nich spadło. Teraz rozpoczynają nowy rozdział w swoim życiu i będą pracować nad swoją wspólną przyszłością. Nieważne co się stanie, oni będą mieli siebie i z wszystkim sobie poradzą :-)
    Choć przeciwko zakręconym i poplątanym historiom nie mam nic przeciwko :-)
    Dziękuję za to opowiadanie.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę baardzo dużo weny w pracy nad jakimiś innymi Twoimi dziełami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za twoją ciągłą obecność 😁
      I cieszę się że ci się podobało 😁😘

      Usuń
  4. Czytałam od niedawna, ale nie komentowałam i bardzo Cię przepraszam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać!
      Mam nadzieję że ta historia choć trochę ci się podobała 😁

      Usuń
    2. Podobała i to bardzo 😍

      Usuń
  5. Melduję się!
    Już koniec? Tak szybko? :( Kurczę, smutno mi, wiesz?
    Tak w ogóle, to bardzo podoba mi się taki epilog. To, że zakończenie jest otwarte, bo jednak rzadko kiedy takie się pojawia.
    Kochana, to raczej ja powinnam tobie podziękować! Za te rozdziały, za te akcje, które tu się działy, a działo się wiele (nawet bardzo xD)... za wszystko. Że mogłam tutaj być i czytać :)
    Do napisania na kolejnych blogach!
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć! Jeszcze żyje hahaha <3 I zapraszam do mnie na osiemnastke! -> http://just-smile-like-you-meant-it.blogspot.com/ Buziole <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlaczego to już koniec? Myślałam, że będzie jeszcze jakaś mała ucieczka :D ...
    Tak na serio to dziękuję :* Dziękuję Ci za to genialne troszkę pokręcone opowiadanie. Jedno z moich ulubionych <3 Powodzenia w dalszym pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poczekaj, co???
    Jaki koniec? Nie, idę płakać. :(
    Dziękuję Ci za to cudowne opowiadanie ♥
    Strasznie Cię przepraszam, że dopiero teraz się tu zjawiam. Ostatnio w ogóle nie mam na nic czasu.
    Ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń